„Zobaczył i ucieszył się”

grz_2

„Zobaczył i ucieszył się”. Homilia do Dz 11, 21b-26;13, 1-3
ks. Krzysztofa Grzywocza, z drugiego dnia Sesji
„Kierownictwo duchowe a uczucia niekochane”

Sobota 11.06.2016 Wspomnienie św. Barnaby Apostoła
Opracowanie – Wanda Janiszewski.
Tekst nie jest autoryzowany.

Chciałbym w tej homilii zwrócić uwagę na jeden aspekt, jeden wątek, jeden obraz. Jest ich bardzo wiele, można by cały dzień rozważać bogactwo tych tekstów z Dziejów Apostolskich, z Psalmu i z Ewangelii. Chciałbym wybrać jeden w kontekście tych dni, w których rozważamy związek życia duchowego, kierownictwa duchowego ze światem naszych uczuć, naszych emocji.
Widzimy postać św. Barnaby, którego wysyła Kościół w Jerozolimie żeby sprawdził co się dzieje w Antiochii. Słyszeli, że tam coś się dzieje, wzrasta liczba wierzących. „W Antiochii, wielka liczba ludzi uwierzyła i nawróciła się do Pana. Wieść o tym doszła do uszu Kościoła w Jerozolimie”. Uszy – to można interpretować: co tam się dzieje, czy oni wszyscy są obrzezani? Wtedy był ten konflikt: czy muszą zostać w rycie żydowskim, judaistycznym czy nie? Po co oni się nawracają, może mają w tym jakiś interes, czy oni nas tam nie oszukują? Zrodziło się zainteresowanie także połączone z lękiem, niepokojem. Czy muszą pozostać w zwyczajach, czy trzeba ich obrzezać, czy nie trzeba, jak zareagować na to, że liczba ich się powiększa?
Wysyłają Barnabę żeby zobaczył, żeby sprawdził co kryje się za tym ich lękiem, niepokojem. Barnaba jest odważnym człowiekiem i jedzie sprawdzić co się dzieje w Kościele w Antiochii. „Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej ucieszył się i zachęcił całym sercem, by wytrwali przy Panu”. I teraz jest wyjaśnienie dlaczego tak się stało, dlaczego tak rozeznał, dlaczego nie zareagował lękiem. Nie było tu działania lęku tylko radość, „zobaczył działanie łaski Bożej”. Nie zareagował lękowo, nie przeżył tego co się dzieje lękowo. Dlaczego tak się stało? Tekst mówi bardzo krótko: „ponieważ był człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary”. To jest wyjaśnienie dlaczego dlaczego tak się stało, dlaczego nie poszedł za lękiem.
Co to znaczy, że był człowiekiem dobrym? To jest takie ładne pojęcie: „to jest taki dobry człowiek”. Pod tym kryje się bardzo wiele czynników. Między innymi ten, że dobry człowiek ma dobrze nastrojony świat swoich uczuć, jest człowiekiem zintegrowanym, człowiekiem szlachetnym. Szlachetny człowiek widzi szlachetność. Człowiek dobry widzi rzeczy dobre, człowiek zły, w tym podziale, widzi rzeczy złe, jest niepewny, źle funkcjonują jego uczucia, boi się tam gdzie nie ma powodu do lęku. Człowiek szlachetny dostrzeże szybciej szlachetność.
Barnaba nie tylko był człowiekiem dobrym, ale „pełnym Ducha Świętego”. W tym naczyniu swojej dobroci, szlachetności przechowuje obecność Ducha Świętego, jest dobrą świątynią Ducha Świętego. Ta jego męska dobroć, ludzka dobroć sprzyja działaniu Ducha Świętego w nim, nie zakłóca tego działania. Jest jak nastrojona orkiestra, która może zagrać jego polifonię, pozwala dojść Jemu do głosu poprzez nastrojony instrument dobrego człowieczeństwa, a także jego uczuć. On nie wyczuwa niebezpieczeństwa. Ma dobrze funkcjonujące uczucia, nic mu się nie nakłada, wyczuwa, że tu się dzieją dobre rzeczy. Zobaczył i ucieszył się. Było uczucie radości, a nie lęku, nie było powodu do niepokoju.
Następnym ważnym sprawdzianem dla Barnaby jest odszukanie Szawła. Szawła się boją i słusznie. Szaweł działał niekorzystnie, prześladował chrześcijan. Złożono szaty męczennika Szczepana u stóp Szawła. On prześladuje chrześcijan. Jechał do Damaszku po to, żeby robić krzywdę chrześcijanom, wywołuje lęk, niepokój. Kim jest ten Szaweł? Czy to nie jest jakieś oszustwo, jakiś podstęp, może on udaje? Nawrócił się, a tak naprawdę chce wejść jak szpieg we wspólnoty chrześcijańskie, żeby potem je zniszczyć. Jest niepokój wobec tego mężczyzny. Przecież my go znamy, wiemy co on robił. Barnaba jedzie sprawdzić. Tak jak pojechał do Antiochii sprawdzić co się dzieje, tak teraz jest jeszcze głębszy sprawdzian, jedzie do Szawła. Jest niepokój, czy to nie jest czasem chytry szpieg, więc udaje się do Tarsu. Jest człowiekiem odważnym.
Dobroć polega na tym, że sprawdzę, zmierzę się, nie tylko będę myślał z odległości Antiochii czy Jerozolimy, tylko spotkam się, wyjdę z groty. Barnaba wychodzi z groty i jedzie spotkać się z żywiołem tego człowieka. „A kiedy go znalazł, spotkał się z nim, przyprowadził do Antiochii”.
Pomiędzy znalezieniem a przyprowadzeniem jest czas aby spojrzeć mu w oczy, poznać go, posłuchać ludzi, którzy go znali, którzy już mają wiedzę o tym człowieku. Zdecydował, że ten lęk przed tym człowiekiem jest lękiem historycznym. Jest to klasyczny historyczny lęk, tak było kiedyś, kiedyś ten człowiek wywoływał lęk dzisiaj już nie. On się rzeczywiście zmienił.
Barnabie dobrze funkcjonują uczucia. Gdyby wszedł w lęk, źle przeżył ten lęk historyczny, nałożyłby go na Szawła. Powiedziałby: no tak, to on już taki będzie, tego człowieka już nic nie zmieni, był i będzie. Ten lęk historyczny nie przeszkadza mu. Jest dobrym człowiekiem, potrafi dobrze to oddzielić. Na tym też polega dobroć, że słyszy, że tu i teraz nie ma lęku wobec tego człowieka, nie pojawia mu się lęk, nie ma niepokoju. Ten człowiek odkrywa drugiego szlachetnego człowieka wzbudzającego zaufanie. Dlatego przyprowadził go do Antiochii i „przez cały rok pracowali razem nauczając wielką rzeszę ludzi”. Potem razem wyjeżdżają. „Wyznaczcie mi Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem”.
Nie nałożył mu się klasyczny lęk historyczny, do którego miałby prawo, bo ten człowiek kiedyś wywołał straszny lęk wśród chrześcijan, mógł zabić ludzi, mógł skazać na śmierć. Lęk przed śmiercią – a taki lęk był z tym człowiekiem związany – wisi w powietrzu. Jest to lęk historyczny i być może wielu ludziom się nakłada i są nieufni wobec niego.
Święty Barnaba „człowiek dobry i pełen Ducha Świętego” rozeznał inaczej. Nie czuł lęku przed tym człowiekiem. Odróżnił, że to jest lęk historyczny, a dzisiaj ten człowiek wzbudza zaufanie, radość, sympatię, może nawet zachwyt. Szybko przyprowadził go do Antiochii i decyduje się na wspólną pracę, na wspólne dzieło głoszenia Ewangelii.
To była dobra decyzja z dwóch powodów. Dlatego, że sam był dobrym człowiekiem; szlachetny widzi szlachetność, człowiek dobry zauważy dobroć, jest bardziej ufny i pełen Ducha Świętego. Człowiek niedobry zauważa rzeczy niedobre, szybciej wyłapuje rzeczy, jest bardziej podejrzliwy, nieufny.
To, że tak rozeznał jest spowodowane jego głęboką integracją, jego dojrzałością jako mężczyzny, tym, że jest dobrym człowiekiem, i że pozwala działać w sobie Duchowi Świętemu. Wtedy dobrze funkcjonują nasze uczucia, decyzje, poprzez które także przemawia On, Duch Święty. Jeśli uczucia są dobrze nastrojone, dobrze oczyszczone, dobrze poukładane, wtedy dobrze działają. I to i to musi być. Barnaba był „człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary”. Dobry i pełen Ducha Świętego, nie tylko dobry. Jak się nie jest dobrym człowiekiem, szlachetnym człowiekiem to ta nieszlachetność może zniekształcić działanie Ducha Świętego. Tak jak jest z roztrojonym instrumentem, nawet kiedy Duch Święty próbuje na nim zagrać zabrzmi to dziwnie, może być niezrozumiałe, może być zakłócone ponieważ On potrzebuje dobrego instrumentu, potrzebuje dobrego człowieka.
Święty Barnaba był „człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary” dlatego dobrze odczytał uczucia Szawła, że dzisiaj ten człowiek nie wywołuje uczucia lęku, możemy razem z nim współpracować, podobnie jak nie wywołuje lęku to, że się rozszerzają chrześcijanie w Antiochii.