„Światło na świeczniku”


img-20160913-wa0000-kopia

„Światło na świeczniku”
Homilia Łk 8,16-18

ks. Joachima Stencel  SDS z trzeciego dnia Rekolekcji lectio divina.
Opracowanie- Jadwiga Zielińska.
Tekst nie jest autoryzowany. Zachowano styl języka mówionego.

„Kiedy rozpoczynaliśmy rekolekcje słowem Ewangelii, to była przypowieść o siewcy. I o czterech rodzajach gleby. I tam Jezus do słuchających Go swoich uczniów zwrócił uwagę na wartość słuchania. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. A tym największym organem słuchającym jest zawsze serce człowieka, My nieustannie uczymy się słuchać. Ale zawsze mamy problem z tym słuchaniem. Gdy spotykam się z osobami na mojej drodze życia, często pytają: proszę ojca- jak słuchać tego Pana Boga. Jak się z Nim spotykać.
Ja też często mam z tym problem. Każdemu trudno jest słuchać Pana Boga. Nie jest to „pstryk” i gotowe. Dlaczego? Dlatego, że każdy z nas ma różnego rodzaju zdolności w tym kierunku. Ponadto każdy inaczej słucha. Boga, bliźniego i siebie. Nie ma dwóch takich samych uszu serca. Każde jest jedyne i niepowtarzalne. Dzisiaj Jezus mówi do każdego ucznia i do nas „uważajcie więc jak słuchacie” dając przykład i obraz lampy. Lampy, którą się zapala po to, aby świeciła. Nie po to, aby się chowała..by przykrywano ją jakimś garncem…by ją stawiać pod łóżkiem.
O co chodziło Jezusowi? Otóż Jezusowi zawsze chodzi o to, aby zwracać uwagę na to, jak się Go słucha. Bo od tego jak słuchamy Jezusa i Jego Słowa zawsze zależy to, jak serce każdego ucznia płonie. Jakim płonie światłem. Jezusowi zawsze chodziło i chodzi o to, by płomień Jego Ewangelii, Jego Dobrej nowiny płonął w każdym sercu. Widzimy, że Jemu chodzi o to, aby tego płomienia nie chować nie mieć go tylko dla siebie. Nie. Światło Bożej miłości, światło Dobrej nowiny ma być widoczne. Myśmy tu przyjechali właśnie po to, aby uczyć się słuchać. Aby uczyć się wsłuchiwać w Jego Słowo. Bo tak jak Jezusowi, tak i nam zależy, by to nasze życie przypominało i było taką lampą, która rzeczywiście daje blask tym, wśród których jesteśmy, do których wrócimy. Blask Bożej miłości. Nikt z nas- tym bardziej Jezus- nie chce, aby moje i twoje życie przypominało taką lampę, która kopci. Która dymi, która smrodzi. Nie. Jemu zależy na tym aby moje i twoje życie oświecało. Łukasz tego nie dodaje- Mateusz mówi: tym, którzy są w domu. Tym, którzy do tego domu wchodzą. Gdy przebywają w twojej obecności. Z którymi ty się spotykasz. A czasem- przyznacie rację- niejednokrotnie jest tak, że to nasze życie tak dymi…ledwo co. I płomień jest różny. Dlatego potrzebujemy bliskości Jezusa i Jego słowa. Jezus dzisiaj mówi nam uważaj jak słuchasz. Czyli co chce każdemu położyć na sercu? Proste rzeczy. Proste. Te, których się uczymy podczas tych rekolekcji. Przede wszystkim znajdź czas na to, żeby się ze mną spotkać. Przede wszystkim o ten czas zawalcz w swojej codzienności…o miejsce….o ciszę. Aby nam nikt nie przeszkodził w tym spotkaniu. Tego uczy Jezus uczniów. A oni uczą się tego patrząc na Jezusa, kiedy On idzie na osobne miejsce. I kiedy rozmawia z Ojcem.
U Łukasza jest właśnie taki moment ( w 11 rozdz.), kiedy uczniowie przychodzą do Jezusa i mówią” naucz nas się modlić”. Czyli- naucz nas słuchać…. bo modlitwa jest słuchaniem.
Ze słuchania rodzi się moja i twoja najpiękniejsza modlitwa. Ze słuchania. Ze słuchania drugiej osoby w miłości rodzi się najpiękniejsza więź. Rodzą się głębokie relacje. Nie z mówienia. Ze słuchania. Dlatego- moi kochani- jakość naszego życia, płomień Bożego życia w nas zależy zawsze od tej relacji z Bogiem. I my się tego uczymy. Tu nikt nie jest mistrzem. Wszyscy widzimy jak często nam to nie wychodzi.

Ale nie rezygnujmy z tego. Nie rezygnujmy. Jezus chce nam nieustannie dawać więcej. To my często tracimy to, co mamy. To my często rezygnujemy. To my często sprawiamy to, że nie świecimy w tym naszym życiu. Dlatego potrzebujemy spotkań z Nim. Dlatego potrzebujemy bliskości Jego Słowa. Zażyłości z tym Słowem. Ono przecież było i jest na początku każdego naszego życia. Tak jak mówi św Jan: w Nim jest życie. A życie- jak mówi św Jan- było i jest światłością. Światłością dla każdego z nas. Światłość w ciemności świeci, a ciemność jej nie ogarnęła. Tylko jeśli będziemy mieli taką światłość, to ta ciemność (z którą sobie nie dajemy rady, która często zagląda do nas, która sprawia że nasze życie przypomina kopcącą albo dymiącą, smrodzącą lampę) tylko wtedy, kiedy będziemy mieli światło Jego obecności- ciemność nie ogarnie nas i nie będzie nas pokonywała. Jezus mówi- Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności lecz będzie miał światło życia. Dlatego prośmy Jezusa, aby pomagał nam słuchać Jego Słowa i kroczyć za tym Słowem. Prośmy, abyśmy nie rozstawali się i Nim. Bo tylko On sprawia, że moje i twoje życie będzie zawsze miało taki blask, takie światło, że nie tylko drogę wskażesz do Boga, ale przy tym świetle każdy będzie chciał usiąść. Każdy będzie chciał się ogrzać. I niejednokrotnie zapyta cię niejedna osoba: skąd ty masz to światło? Skąd bije z ciebie dobroć, życzliwość, zrozumienie, miłosierdzie…my wiemy jaka jest odpowiedź.”