Ogólne informacje dotyczące spotkań

Formy spotkań w Szkole Modlitwy Słowem Bożym:
Szkoła Modlitwy Słowem Bożym proponuje dwie formy spotkań.
Pierwsza z nich  to
Sesje weekendoweZaczynają się zazwyczaj w piątek po południu. Pierwszym punktem programu jest Eucharystia o godz. 18-tej, następnie kolacja, spotkanie wprowadzające w czas Sesji oraz pierwsza konferencja, po której wchodzimy w czas milczenia. Program kolejnych dni przewiduje  konferencje, czas modlitwy Słowem, Eucharystię, adorację Najświętszego Sakramentu. Uczestnicy mają możliwość korzystania z sakramentu spowiedzi i indywidualnej rozmowy z kierownikiem duchowym. Sesje kończymy w niedzielę obiadem ok. godz. 13-tej. Każda sesja jest poświęcona jednemu tematowi związanymi z modlitwą Słowem Bożym i stanowi zamkniętą całość. 

Raz w roku Szkoła Modlitwy organizuje Rekolekcje lectio divina, które trwają 8 dni i są przeżywane w klimacie pustyni, z indywidualnym prowadzeniem przez kierownika duchowego. Na Rekolekcje są zaproszone osoby, które mając już podstawy modlitwy – np. uczestniczyły w sesji Szkoły-  chcą pogłębić swoje doświadczenie spotkania ze Słowem Bożym. Zasadnicza droga formacji obejmuje cztery etapy rekolekcji, odprawiane w corocznym odstępie czasu. Rozpoczyna się od Ewangelii św. Marka, następnie św. Mateusza, św. Łukasza i w ostatnim etapie św. Jana. Program oparty jest na egzegetycznej lekturze Ewangelii Kard. C. M. Martiniego: „Cztery Ewangelie jako cztery etapy dojrzewania chrześcijańskiego”
Po czteroletniej formacji można kontynuować drogę lectio divina w seriach rekolekcji zwanych „Pogłębienie”, organizowanych w Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie i Trzebini.

Bardziej szczegółowe informacje na temat drogi lectio divina znajdziesz w dziale Lectio Divina.

Kto może wziąć udział w spotkaniach?
Każdy, kto przyjmuje następujące warunki:
-osobiste zgłoszenie na listę uczestników
-zgoda na zachowanie pełnego milczenia w czasie trwania spotkania.

Miejsce spotkań. 
Wszystkie spotkania Szkoły Modlitwy są organizowane w ośrodku Ruchu Światło- Życie ” Marianum”
w Carlsbergu.
Zapisy mailowo lub telefonicznie na adres Szkoły.

Cechy spotkań Szkoły Modlitwy.
Spotkania w Szkole mają dwie charakterystyczne cechy. Pierwsza z nich dotyczy podejmowanych tematów: wszystkie związane są ze Słowem Bożym. Pragniemy pomagać tym, którzy chcąc lepiej zrozumieć Słowo Boże szukają wyjaśnień, wskazówek, pogłębienia osobistej drogi modlitwy. Z tym związana jest druga cecha spotkań- cisza. Cisza stanowi niezbędny warunek, aby osobiste spotkanie było możliwe. Może wywoływać pytania: czy to dla mnie, czy dam radę, czy wytrwam….? Poniższa refleksja jest zaproszeniem do podjęcia przygody, która w ciszy się rozpoczyna. Lecz to nie cisza jest w centrum spotkania, a Słowo Boże, które wtedy możemy lepiej, wyraźniej usłyszeć. Usłyszeć, co Bóg chce nam powiedzieć. Każdemu z osobna, każdemu inaczej-  zgodnie z jego potrzebami, możliwościami i sytuacją.

O ciszy-  nie tylko „rekolekcyjnej”.
Pragnę podzielić się z Wami krótką refleksją o ciszy jako zaproszenie, aby samemu wejść i odkrywać jej piękno.
Jadwiga

Tym co mnie urzeka, jest cisza panująca w Domu Ojca. Cisza to stała „mieszkanka” Domu. Mogę ją przyjąć  jako ciszę tylko „rekolekcyjną.“ Lecz to oznacza, że jeszcze nie usłyszałam tej prawdziwiej ciszy i po wyjeździe z rekolekcji szybko powrócę do tego, co normalne. Odkrycie ciszy Domu Ojca ma taki skutek, że pragnę jej i szukam. Teraz już chcę w niej przebywać jak najdłużej. O nią się staram i zabiegam. Szanuję ją i pragnę dla siebie i dla innych. W ciszę „rekolekcyjną“ wchodzi się często jak z przymusu.. bo tak trzeba, takie zasady. I czekam aż się skończy, gdyż jest tak męcząca i wymagająca! Oddycham z ulgą, gdy już mogę ponownie zapełnić słowem daną mi przestrzeń, powrócić do codzienności. Aby odkryć ciszę Domu Ojca- potrzeba przyjąć ją w wolności, z otwartymi ramionami. Nie tyle z wyrzutem: ależ ty mnie ograniczasz, zabierasz…  ile bardziej z pytaniem: co mi przynosisz? Co zechcesz odsłonić przede mną? O czym chcesz mi opowiedzieć? Jaki dźwięk, słowo, spojrzenie, niesiesz w sobie? Ta cisza zawiera w sobie całą nieskończoność. Kto jej raz zakosztował, ten będzie pragnął i szukał wszędzie. I też wszędzie znajdzie. Ona jest dla mnie, a nie ja dla niej… bo nie chodzi o nakaz, regułę narzuconą z góry. Lecz w czym ona jest dla mnie? W tym aby mnie osłonić, ochronić przed słowem innym niż to Słowo, które na mnie czeka. Aby ochronić przed słowami nie dającymi życia, raczej rozproszenie, znużenie, czy tylko rozrywkę. Aby wyciszyć nie tylko usta lecz również kroki. Bo gdy usłyszę moje własne kroki, zaczynam stąpać ciszej, uważniej. Zaczynam słyszeć samą siebie od innej strony. Tak. Zaczynam zwracać uwagę nawet na sposób chodzenia, a więc na rzeczy tak mało „istotne“ i nie do usłyszenia w hałasie miasta. Uderzyło mnie kiedyś, że Jezus na obrazach jest zawsze boso. Można się zastanawiać jak chodzi Jezus? Czy Jego krok jest powolny, jak starszego człowieka, czy może szybki i energiczny jak żołnierza na placu.. a może łagodny i spokojny?…..lekki i zwiewny jak dziecka?… a może do każdego podchodzi w inny sposób? Można się zastanawiać, pytając o to ciszy i w niej nasłuchiwać kroków Jezusa. Abym potem, rozpoznając je, mogła zawołać: ach!… oto On, oto się zbliża…..
W Domu Ojca nie potrzeba nosić obuwia, chronić stóp. Tu nic nie gryzie, nie kaleczy. Myślę, że w Domu Ojca chodzi się boso… lecz na początku pozostaje się w obuwiu. Gdyż to moje własne bezpieczeństwo.. moja własna ochrona.. mój własny sposób. Aby móc zdjąć obuwie- potrzeba dużo czasu. Potem już jest łatwiej i robi się to prawie od razu, od drzwi. Zdejmuję buty- niezbędne w świecie- i z radością chodzę boso.. Tu jestem bezpieczna. Tutaj niczego mi nie zabraknie… Ojciec troszczy się o wszystko. Ach, gdyby chodziło o te buty ze skóry- sprawa nie byłaby tak trudna! Lecz przecież chodzi tu o „duchowe obuwie”.. chodzi o mój hałas, o moje prawa, o moje sposoby bycia, o moje zachowywanie się w domu. Cisza pomaga je odkryć. Zrozumiałam też, że jest jeszcze inny powód, dla którego nie nosi się obuwia: żeby w ciszy dać miejsce stąpającemu obok mieszkańcowi Domu. Żeby nie zagłuszać sobą jego kroków, jego myśli. Inaczej mówiąc- aby nie zajmować więcej miejsca niż to, które jest pod stopami. W Domu Ojca otrzymam tyle miejsca, ile naprawdę potrzebuję, lecz nie mogę zdobywać terytorium dla siebie kosztem drugiego. Dla mnie kroki Jezusa są ciche i łagodne. On nie robi żadnego hałasu. Gdy przychodzi do domu serca- nie wyciera obuwia przed drzwiami i nie tupie głośno. W Domu Ojca ważne są też drobiazgi, które cisza przede mną odsłania. Nie dlatego bo Ojciec jest drobiazgowy, lecz dlatego, że prowadzi przez wszystko i przez najdrobniejszą rzecz objawia swoją miłość. Dom Ojca przepełnia cisza zawierająca w sobie wszystko. Tu każdy głos i dźwięk trwa w ciszy, w niej ma swój początek i do niej powraca. Tylko w ciszy jest wystarczająco miejsca dla każdego głosu. Nie ma tu dominacji, lecz trwa nieustanna harmonia życia, uwielbiającego wszelkim głosem i dźwiękiem Dobrego Ojca. Cisza ta jest odpoczynkiem serca i umysłu. Jest pomocą aby postąpić krok dalej w uzdrowieniu. Ta cisza jest pełna wolności. Ona otwiera na innych: na ich głosy, gesty…Ograniczając to co moje, jednocześnie pomaga zobaczyć to, co obok. Pomaga wyjść z zamkniętych kręgów własnego świata, aby powrócić do niego z całym bogactwem innych światów. Z większym zrozumieniem i poznaniem tego co obok mnie, co też zostało powołane do istnienia przez Dobrego Ojca.
Teraz bowiem widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś ujrzymy twarzą w twarz: 
Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.”
1 Kor 13,12